Już dziś swój pierwszy mecz w PlusLidze zagra drużyna Skry Bełchatów. Jakie nastroje panują w szeregach mistrza Polski? Jak bełchatowscy zawodnicy oceniają losowanie grup ME? O tym w wywiadzie dla Reprezentacja.net opowiada Bartosz Kurek.
Reprezentacja.net:
Na jakim etapie treningowym jest Skra? Nadal ciężko pracujecie na siłowni?
Bartosz Kurek:
- Teraz już bezpośrednio przygotowywaliśmy się do dzisiejszego meczu z Gdańskiem. Aczkolwiek trening nie uległ aż takim zmianom jak to sobie wyobrażałem. To potwierdza, że szczyt formy będziemy szykować na pierwsze mecze Ligi Mistrzów, gdyż tam chcemy wypaść jak najlepiej. W związku z tym trochę się obawiamy spotkania z Treflem, ale jesteśmy świadomi swojej siły. Myślę, że zawodnicy, którzy wybiegną dziś na boisko powinni potwierdzić naszą wyższość.
W jakiej jesteście formie?
- Jeszcze nie jest to nasza optymalna dyspozycja. Jesteśmy w trakcie zgrywania się. Wiadomo, że Mariusz Wlazły dopiero dołączył do naszego zespołu, a to bardzo ważny zawodnik. On potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby się zgrać z rozgrywającym. Wszystko jest na jak najlepszej drodze do tego, żebyśmy grali na wysokim poziomie.
Czujecie presję przed tym pierwszym meczem? Oczekiwania są ogromne…
- Nie czujemy wielkiej presji. W klubie jest bardzo dobra atmosfera. Nie ma sztucznego "pompowania balonika". Nie ma powtarzania na każdym kroku, że musimy wygrać wszystkie mecze. Koncentrujemy się w spokoju i myślę, że powinno być dobrze.
Co będzie dziś najmocniejszym elementem w waszej grze? Czym planujecie „zniszczyć” rywali?
- Wydaje mi się, że nie będzie to jakiś konkretny element. Same nazwiska, które wyjdą na boisko są wystarczającą gwarancją tego, że odniesiemy zwycięstwo.
A czym Gdańsk może wam zagrozić?
- Oni właściwie nie odczuwają żadnej presji przed meczem z nami ze strony kibiców ani, jak myślę, ze strony działaczy. Mają paru klasowych zawodników: Łukasz Kadziewicz, Bojan Janić to nazwiska, które już wiele znaczą w światowej siatkówce i które mogą skutecznie utrudnić nam życie.
Czy wśród tych nazwisk, które pojawią się na boisku zobaczymy również Twoje?
- Nie wiem. Nie wydaje mi się, żeby była taka potrzeba. W wyjściowym składzie na pewno nie.
Jak wygląda sytuacja z waszym zdrowiem w zespole? Wszyscy są już w pełni sił?
- Jak wszędzie zdarzają się drobne kontuzje. Właśnie dołączył do nas Janne Heikkinen, który nie trenował kilka dni ze względu na ból w kolanie. Na szczęście nie są to jakieś poważne urazy. Dziś trener będzie miał do dyspozycji wszystkich zawodników, którzy przyjechali do Gdańska. Jak wiadomo w Bełchatowie został jedynie Paweł Maciejewicz, który kontynuuje rehabilitację.
Miałeś przyjemność oglądać pierwsze mecze kolejki?
- Niestety nie. Wczoraj cały dzień spędziliśmy w autobusie, w piątek w godzinie meczu mieliśmy trening, więc nie było nam dane zobaczyć naszych przyszłych rywali.
A jak się podoba bełchatowskim reprezentantom grupa ME?
- Stephane Antiga cały czas się odgraża, że pokaże nam, kto jest lepszy (śmiech). Oczywiście są to żarty, bo nie do końca wie, czy będzie jeszcze grał w reprezentacji. Będziemy się starać wypaść jak najlepiej. Oczywiście mam nadzieję, że znajdę się w kadrze, choć o powołanie będzie trudno. Szczególnie mając na uwadze to, że nadal nie wiadomo, kto będzie trenerem. Myślę, że możliwości drużyny i indywidualne umiejętności każdego zawodnika, który zostanie powołany są bardzo wysokie. Wyjście z grupy będzie absolutnym minimum.
* Rozmawiała Renata Respondek - Reprezentacja.net







