- Mamy jeszcze problem z wytrzymałością, ponieważ treningi w okresie przygotowawczym były bardzo zindywidualizowane. Myślę jednak, że czas będzie działał na naszą korzyść - powiedział po meczu Resovii z ZAKSĄ drugi trener rzeszowian, Andrzej Kowal.
Reprezentacja.net:
Resovia przegrała 2:3. Nie tak miała wyglądać inauguracja PlusLigi w waszym wykonaniu.
Andrzej Kowal:
- Na pewno nie, ale dzisiejszy mecz to jeden z kilkunastu, kilkudziesięciu spotkań, które nas czekają, dlatego ta przegrana nie stanowi jeszcze wielkiego problemu. Problem pojawiłby się pewnie, gdyby kolejne spotkania kończyły się porażkami. Myślę jednak, że mamy na tyle mocny skład, że w każdym następnym meczu nasza gra będzie wyglądać lepiej. Drużyna z Kędzierzyna – Koźla może być „czarnym koniem” tych rozgrywek. Dzisiaj zagrali naprawdę bardzo dobrze, szczególnie w obronie. Podbili wiele trudnych piłek, z czego wyprowadzali skuteczne kontrataki. Sądzę, że to był ich klucz do zwycięstwa.
Dziś Kędzierzyn zagrał w osłabionym składzie - zabrakło m.in dwóch reprezentów Kanady - a mimo to postawili wam dość trudne warunki.
- W tej chwili, aby móc grać o najwyższe cele, każdy zespół wprowadza wielu zawodników – dublerów na poszczególne pozycje. Kędzierzyn również ma szeroki skład i nie było widać braku Kanadyjczyków. Ich zmiennicy spisywali się bardzo dobrze. U nas równie dobrze mogłaby grać druga „szóstka” i kto wie, czy nie zaprezentowałaby się w podobny sposób. Na razie mamy problem z wytrzymałością, ponieważ treningi w okresie przygotowawczym były trochę zindywidualizowane. Na pewno w innej formie fizycznej są Wika, Gierczyński albo Woicki czy nawet Ignaczak, którzy mają za sobą sezon reprezentacyjny niż pozostali, którzy odpoczywali i mieli 2-3 miesięczny rozbrat z siatkówką. Myślę, że czas będzie działał na naszą korzyść.
Wielu kibiców spodziewało się, że w wyjściowym składzie znajdzie się Paweł Woicki. Tymczasem na boisku zobaczyliśmy Ilića. Dlaczego została podjęta akurat taka decyzja? Woicki gorzej się prezentował podczas okresu przygotowawczego czy było to może podyktowane taktyką?
- Nie chcę wchodzić szczegółowo w ten temat. Mogę tylko powiedzieć, że grają najlepsi. Są dwie równorzędne „szóstki”. Dzisiaj grał Ivan Ilić, a przeciwko Bydgoszczy może zagrać Paweł. Nie jest powiedziane, że nie nastąpi zmiana w składzie. Korekty mogą być bardzo różne.
W czwartym secie Resovia zdeklasowała rywala. Wygraliście bardzo wysoko, jednak tie – break zakończył się przegraną. Czy te wahania formy wynikają ze zmęczenia okresem przygotowawczym?
- Po części tak. Wiadomo, że reprezentanci stopniowo dołączali do treningu. Potrzeba jeszcze troszeczkę czasu, aby zgranie zespołu było pełne. Przygotowanie fizyczne również odgrywa swoją rolę. Zwycięstwo w czwartym secie pokazuje, jak duży potencjał drzemie w tej drużynie. Jeżeli ustabilizujemy formę, możemy grać na naprawdę wysokim poziomie.
W trakcie spotkania po raz pierwszy zabrakło pani tłumacz, która zazwyczaj towarzyszy trenerowi Travicy. Jak poradziliście sobie z tym problemem „komunikacyjnym"? W jakim języku trener zwracał się do zawodników?
- Ja z nim rozmawiam i po polsku, i po rosyjsku, i po włosku. Travica bardzo dużo rozumie po polsku. Dzisiaj na „czasie”, gdy trener chciał coś szybko przekazać zawodnikom z włoskiego na polski lub odwrotnie tłumaczył „Igła” , więc nie było z tym większych problemów.
Dzisiaj hala była pełna kibiców. Czy zawodników "nie zjadła trema"? Grali pierwszy mecz u siebie i to w dodatku przy tak licznej publiczności.
- Być może. Chociaż większość z nich to naprawdę doświadczeni zawodnicy, którzy już nie raz grali w takich warunkach. Może miało to wpływ na młodego Oivanena, który w końcówkach popełnił kilka błędów. W Rzeszowie kibice od wielu lat przychodzą na mecze i wypełniają halę, więc gracze muszą się do tego przyzwyczaić. Chciałbym podziękować kibicom za doping.
* Rozmawiała Katarzyna Biernacka - Reprezentacja.net