- To, co było kilka miesięcy temu, kiedy mówiło się o problemach w Olsztynie ze sponsorem, o tym, że zawodnicy odchodzą, jest już poza nami. Mamy kolejny sezon, życie toczy się dalej - przekonuje w wywiadzie dla Reprezentacja.net Grzegorz Szymański.
Reprezentacja.net:
Gratulacje z okazji zwycięstwa. Jak oceniłby Pan to spotkanie, szczególnie w trzecim secie nie było łatwo...
Grzegorz Szymański:
- W trzecim secie niepotrzebnie się rozluźniliśmy. Mieliśmy pięć punktów przewagi, czasem tak niestety jest, że potem przychodzi brak koncentracji. Pokazała to w środę reprezentacja naszych piłkarzy, prowadząc 1:0 do 85 minuty, a przegrywając w całym meczu 1:2. Tak samo my dziś mogliśmy przegrać po trzecim secie. Spokojnie prowadziliśmy, a tu nagle „ciach” i o mało co nie było tie breaka. Trzeba więc uważać. Pomimo dobrych dwóch i pół seta w naszym wykonaniu oddaliśmy potem niepotrzebnie pole i to własnymi błędami. Taki jest sport.
W zeszłym tygodniu Politechnika dość sensacyjnie wygrała z Częstochową. Dziś już jednak ten zespół nie przypominał drużyny z poprzedniej kolejki...
- Być może byli zestresowani z tego względu, że był to ich pierwszy mecz przed własną publicznością,. W Częstochowie grali na luzie. My natomiast po tym meczu, gdzie wygrali 3:2, byliśmy na dziesiejsze spotkanie bardzo skoncentrowani, zmobilizowani. Mimo to spodziewaliśmy się trochę lepszej gry siatkarzy z Warszawy. Robili dużo błędów, tak naprawdę dopiero w trzecim secie zagrali tak jak potrafią. Jest to na pewno bardzo ciekawy zespół. Myślę, że pomimo tego, iż przed sezonem stawiano ich na z góry straconej pozycji przepowiadając jedynie walkę o utrzymanie, będzie trochę inaczej. Na pewno będą grać lepiej niż w zeszłym sezonie.
Po dzisiejszym spotkaniu macie na koncie sześć punktów, dwa zwycięstwa. Czy to zasługa mniej wymagających rywali czy siła Olsztyna?
- Wczoraj nie było łatwo. My wiedzieliśmy, że to spotkanie będzie ciężkie, ale w polskiej lidze już nie ma słabych zespołów. Jest kilka drużyn klasyfikujących się troszkę niżej, jak zespoły z Radomia czy Warszawy, słabszych od czołówki. Wiedzieliśmy jednak, że nie będzie łatwo, tym bardziej, że graliśmy na wyjeździe. Naszym pierwszym testem będzie spotkanie ze Skrą Bełchatów i wtedy dowiemy się, gdzie właściwie jesteśmy. Do tej pory graliśmy z zespołami teoretycznie słabszymi.
Ale nie poddajecie się...
- Nie poddajemy się, dlaczego? (śmiech) To, co było kilka miesięcy temu, kiedy mówiło się o problemach w Olsztynie ze sponsorem, o tym, że zawodnicy odchodzą, jest już poza nami. Mamy kolejny sezon, życie toczy się dalej. Działacze walczą o sponsora, my walczymy o jak najlepszy wynik na boisku. Bardzo się cieszę, że w czwartym secie, kiedy pachniało już tie breakiem, udało nam się podnieść i wygrać. Oby tak dalej .







