Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

PLUSY 2008

Nasi Partnerzy:


 

Ranking siatkarzy

  1. Brazylia
  2. USA
  3. Rosja 
  4. Bułgaria
  5. Serbia
  6. Włochy
  7. Polska
  8. Hiszpania
  9. Portoryko
  10. Chiny

Ranking siatkarek

     1.   Brazylia
     2.   Włochy
     3.   USA
     4.   Kuba
     5.   Chiny
     6.   Serbia
     7.   Japonia
     8.   Rosja
     9.   Polska
   10.   Korea
  

AGATA MRÓZ
Galeria Kibica

Agata Mróz - Olszewska - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Agaty

AREK GOŁAŚ
Galeria Kibica

Arek Gołaś - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Arka

Siatkówka


Autor: Tomasz Kowalik

Data: 04-11-2006

Polska - Tajwan w opinii naszych ekspertów

W kolejnym spotkaniu mistrzostw świata Polki doznały pierwszej porażki. Nasze reprezentantki przegrały z niepokonanym jak dotąd zespołem Tajwanu 1:3 (19:25, 18:25, 25:23, 23:25). Co po dzisiejszym spotkaniu mają do powiedzenia nasi eksperci?

 

O postawie Polek w dzisiejszym meczu:

Leszek Piasecki:

Dzisiaj dziewczyny naprawdę włożyły w grę dużo zdrowia, był to w sumie ładny mecz dla oka, bo naprawdę wiele się w tym meczu działo. Natomiast jest to mecz przegrany i żeby pozbierać zespół to trzeba się trochę zastanowić nad przyczynami porażki. Ja bym go ocenił tak: Wszystko, co było „rzucone” na prawe skrzydło, szybka piłka, szło na pojedynczym bloku. Co prawda Ania Podolec nadziała się tam parę razy na blok, ale na blok pojedynczy. Środkowa Tajwanu z góry zakładała, że pilnuje pierwszego tempa i lewego skrzydła, więc prawe skrzydło traktowane było trochę bardziej ulgowo. Myślę, że gdyby Iza organizowała „wsuwem” grę na naszym lewym skrzydle, a rzucała na prawe, to tam cały czas byłby pojedynczy blok i skuteczność ataku z prawego skrzydła byłaby większa. Natomiast myśmy bardzo dużo grali dzisiaj lewym, a jest to w zasadzie „woda na młyn” dla takich zespołów jak Tajwan. To drużyna, która gra bardzo dobrze w obronie i przeciwko atakowi z lewego skrzydła jest bardzo dobrze zorganizowana. Praktycznie za każdym razem na lewym skrzydle był podwójny szczelny blok, więc skończyć cokolwiek było bardzo ciężko. Iza taktycznie poprowadziła chyba źle zespół. Ale gra się tak jak przeciwnik pozwala. Faktem jest, że odrzucili nas od siatki i tutaj Iza też za wiele nie mogła pofilozofować. Grała tak, jak jej było wygodniej, bo wiele piłek było przyjętych niedokładnie. A jeszcze na dokładkę Iza w pierwszym secie zaliczyła parę mijanek z Kaśką Skowrońską. Myślę, że po prostu Iza źle rzuciła piłkę i nie trafiła pod dłoń atakującej. W momencie, w którym atakująca idzie na pierwsze tempo, skacze w górę, podstawia rękę i pod tą rękę trzeba jej piłkę dorzucić. Jeżeli piłka nie trafia w jej dłoń, to nie jest to wina atakującej, tylko rozgrywająca nie podłożyła tej piłki pod rękę...

 

Natomiast generalnie wszystkie dziewczyny nie miały dobrego nastroju, bo czuły to, że nie kończą. Tak właśnie jest, kiedy zespół na czystej siatce wkłada maksimum siły, „pruje ile fabryka dała”, a piłka wraca z powrotem. Robi to następny raz i następny, aż w końcu przeciwniczki wyprowadzają kontrę i kończą. „Ręce opadają”, bo niby wszystko jest OK, a nie można skończyć piłki. Ja już tego doświadczyłem na Uniwersjadzie przeciwko temu zespołowi i tak to właśnie wygląda, że my gramy, urobimy się, a przeciwnik zdobywa punkty.

 

Dziewczyny grały dobrze szczególnie w tym 3 i 4 secie. To był kawał meczu, ale nie na tyle, żeby tutaj bardzo chwalić poszczególne zawodniczki, po prostu grały dobrze. Może Masza Liktoras grała dość poprawnie, może Anna Podolec za blok, bo w ataku się nadziała parę razy na pojedynczym bloku. Myślę, że gdybyśmy mieli kogoś wyróżnić, to je dwie. Natalia też zrobiła dobrą zmianę, ale nie taką, która poderwałaby zespół i pociągnęła do zwycięstwa. To była po prostu dobra zmiana. Inne zawodniczki również grały dobrze, bo generalnie, mimo niekorzystnego wyniku, rozegraliśmy dobre spotkanie.

 

 

Rafał Błaszczyk:

No niestety to nie był nasz dzień. Szkoda, bo przecież ten mecz mógł być takim naszym świetnym wstępem do dalszej fazy turnieju. Oczywiście jeszcze nic dramatycznego się nie dzieje, w dalszym ciągu jesteśmy w grze. Natomiast tak to powinno być, że jak się stwarza sytuacja, okazja to zawsze chciałoby się ją wykorzystać.

 

Myślę, że ten mecz bardzo źle się dla nas zaczął, przez pierwsze dwa sety dziewczyny były usztywnione, nie było radości, jakiegoś entuzjazmu po zwycięskich akcjach, takiej spontanicznej radości. Wszystko było tak jak mówiłem za sztywne. Nie wiem dlaczego. Może właśnie świadomość wagi tego pojedynku, albo zwyczajnie taki słabszy dzień w turnieju. Trudno powiedzieć. W każdym razie te dwa sety nie były dobrze grane przez nas. Potem było już znacznie, znacznie lepiej. Również Tajwan zaczął popełniać błędy, ale generalnie to my się poprawiliśmy. I ten czwarty set też był dobry, tylko, choć przegrany na przewagi. Ale tak można seta przegrać. To się zdarza. Dla tego spotkania decydujące były jednak te dwa pierwsze sety. Przez nie przegraliśmy.

 

Na pewno Iza nie miała najlepszego dnia. Ale nie można jej winić za to, co działo się w tych pierwszych setach. Przegraliśmy raczej w przyjęciu i obronie, nie na rozegraniu. Po prostu nie było dobrych piłek dogrywanych do siatki. Oddaliśmy inicjatywę, od samego początku. A Tajwanki to trudny zespół, nieustępliwy, potrafiący z każdej obronionej piłki, z każdej to podkreślam, wyjść z atakiem. Ten atak raz jest trudniejszy, groźniejszy, ale one w zasadzie nie przepijają piłek za darmo, po prostu atakują z każdej. Mają do perfekcji opanowaną obronę zakończoną wyprowadzeniem kontry. I to jest coś, czym – zwłaszcza w pierwszych dwóch setach, nie mogliśmy im dorównać. Zbyt dużo piłek obronionych tylko przebijaliśmy na druga stronę. A trzeci set był już naprawę bardzo dobry. Tak jakby wiara była w dziewczynach większa. My zagraliśmy lepiej, za to Tajwan obniżył loty, bo to nie możliwe, żeby długo grać na najwyższym poziomie. Od tego momentu mecz się wyrównał i w efekcie tego wygraliśmy trzecią partię. No a w czwartym, pomimo tego, że byliśmy zespołem wiodącym, od początku, niestety pojawił się moment zawahania przy stanie 12:17 dla nas. Pozwoliliśmy odebrać sobie to prowadzenie, Tajwan wyszedł na punkt do przodu i to się już utrzymało do końca. Tajwanki dowiozły to prowadzenie i wygrały. Szkoda...

 

Magdalena Śliwa:

Chyba to nie był najlepszy mecz w wykonaniu naszych dziewczyn. Nie mogę zrozumieć, co się stało, bo patrząc dziś na miny dziewczyn, można było odnieść wrażenie, jakby nie były całym sercem w grze. Później, w ostatnim secie, kiedy wyszłyśmy na duże prowadzenie i miałyśmy przewagę, zachowywały się już inaczej, ale szybko wszystko wróciło do normy. Seriami gubiłyśmy punkty i chyba dziewczynom wszystkiego się odechciewało. W każdym bądź razie, dziś twarze dziewcząt mi się nie podobały.

 

Wydaje mi się, że przy dzisiejszym przyjęciu, które mimo wszystko nie było najgorsze, mogłyśmy zagrać więcej pierwszego tempa i kombinacji. Byłaby to być może skuteczna broń na Tajwanki, bo wysoką czytelną piłką, raczej nikogo nie zaskoczymy. Za dużo grałyśmy skrzydłami i tak jak powiedziałam, zabrakło gry kombinacyjnej.

 

Dobrze zagrała Ania Podolec, która pokazuje, że naprawdę ma potencjał na bardzo wartościową i klasową zawodniczkę. Udana była też zmiana Natalii Bamber, która weszła i zrobiła swoje. Nie pokazały się nam dzisiaj „środki”. Trochę atakowała Sylwia Pycia, ale to też nie było to, co chcielibyśmy widzieć. Co do rozegrania, to trochę niezręcznie mi oceniać Izę, ale myślę, że nie był to najlepszy dzień w jej wykonaniu.

 

 

 

O zespole Tajwanu:

 

Leszek Piasecki:

Myślę, że po dzisiejszym meczu wszyscy nabraliśmy szacunku do zespołu Tajwanu. Teraz nikt nie będzie mówił z lekceważeniem, że jest to zespół „nieograny”, który przyjechał na MŚ uczyć się. Grają bardzo ładną siatkówkę, bardzo skuteczną, nie robią błędów własnych i przede wszystkim, oprócz tego, że „szarpią” w obronie i ciężko jest skończyć piłkę, to jeszcze wyprowadzają kontry. Są to ataki naprawdę mocne. Nie mogliśmy sobie dzisiaj poradzić z nimi, bo były po prostu lepsze. Pod względem taktycznym, również grały doskonale. To, co my chcieliśmy zrealizować, czyli wyłączyć u nich szybkie granie, to one zrobiły przeciwko naszemu zespołowi. Praktycznie odrzuciły nas od siatki i gry pierwszym tempem było po naszej stronie niewiele.

 

 

Magdalena Śliwa:

Wydaje mi się ze nasze rywalki, mając gorsze warunki fizyczne, musiały szukać sposobu na nasz wysoki blok. Wykorzystały bardzo dobrze nasze ręce, które skutecznie obijały. Bardzo dużo ataków było blok-aut, lub takich plasowanych w tył boiska gdzie nikogo nie było. Tajwanki zagrały dzisiaj z nami z większym sprytem, a u nas zabrakło życia, takiej wiary w to, że można wygrać.

 

Rafał Błaszczyk:

Tajwan, to przede wszystkim bardzo dobra organizacja gry w obronie. Ta drużyna imponuje mi umiejętnością przejścia z obrony do kontrataku. Nawet, jeśli nie ma dokładności, kiedy to podanie piłki do ataku jest wykonywane z różnych miejsc, nawet z poza obrębu boiska, one to potrafią wykonać dobrze. Jest to prawie zawsze atak, a nie proste przebicie, i to powoduje, że zespół po drugiej stronie siatki musi się mieć na baczności. Dzisiaj były takie akcje, kiedy nasze dziewczyny trochę błędnie oceniały sytuację sądząc, że nie będzie zagrożenia. Już zmieniały ustawienie, ktoś wychodził do ataku, ktoś do wystawy. A wszystko to za wcześnie. Piłki nam gdzieś wpadały, bo Tajwan do samego końca szukał możliwości do zdobycia punktu. Trzeba przyznać, że Tajwanki mają ten element gry opanowany do perfekcji.


Koreanki bardzo skutecznie grały w bloku, ale nie w bloku, który ma bezpośrednio powstrzymać atak, ale w bloku, który ma za zadanie umożliwić im dalszą grę, czyli tzw. wybloku. Było bardzo dużo takich akcji, kiedy po naszych akcjach piłka była wybijana w górę przez blokujące Tajwanu. To się wiąże trochę z tym, że one są niższe od nas i niżej skaczą. Ta umiejętność współdziałania ze sobą blokujących i obrony, całego zespołu i organizacji systemu blok-obrona zasługuje na uznanie, bo te dziewczyny robią to bardzo dobrze.

 

 

O przewidywaniach dotyczących ostatniego meczu z Japonią:

 

Magdalena Śliwa:

Polska reprezentacja, jeżeli ma przed sobą jakieś wyzwanie, umie się pokazać i zagrać naprawdę dobry mecz. Myślę, że taki właśnie będzie juto mecz z Japonią. Po pierwsze dlatego, że jest to gospodarz mistrzostw i sala będzie na pewno wypełniona ludźmi, po drugie zwycięstwo w tym meczu, daje nam później ogromną szansę awansu z dobrego miejsca do następnej grupy. Na pewno dziewczyny wyciągną wnioski z dzisiejszego grania. Trzeba przeanalizować, czym się dziś mecz przegrało i jutro zagrać zdecydowanie lepiej. Zwłaszcza na siatce, w grze kombinacyjnej. Japonia, podobnie jak Tajwan, jest bardzo dobrze broniącym zespołem, wiec musimy być cierpliwe i od razu nastawić się na to, że nie często będzie można kończyć piłki w pierwszej akcji.

 

 

Leszek Piasecki:

Bardzo trzeba wyważyć to, co się powie dziewczynom przed jutrzejszym meczem, ponieważ Tajwan i Japonia grają bardzo podobną siatkówkę i jutro czeka nas kolejna trudna przeprawa. Zespół Japonii jest o tyle łatwiejszy, że ich rozgrywająca stanowi dziurę w bloku, bardzo często w ogóle do bloku nie skacze, wiec grają na 2 blokujące. Trzeba więc się zastanowić jak „rozjechać” ten zespół na siatce, żeby wykorzystać to, że blokują tylko 2 zawodniczkami. Tajwan miał o tyle łatwiej, że ich rozgrywająca jest skoczna i jakoś sobie dawała w bloku radę. Jutro elementem, który może doprowadzić do zwycięstwa jest właśnie wykorzystanie tej słabej gry blokiem. Jest to trudny przeciwnik i nie ma co liczyć na to, że będzie to mecz łatwiejszy od dzisiejszego, ale nie można opuszczać głowy. Raczej należy pochwalić dziewczyny za to, co było dobre w dzisiejszym meczu i spokojnie przeanalizować to, co było złe. Jutro, oprócz tego, że zespół Japonii będzie grał podobną siatkówkę do Tajwanu, to jeszcze będzie miał za sobą całą publiczność. Nie będzie to łatwe spotkanie.

 

 

 

Rafał Błaszczyk:

Co można powiedzieć o jutrzejszym meczu? Na pewno tylko tyle, że po tej porażce będzie się dziewczynom grało trudniej, niż gdyby dzisiaj wygrały. Teraz jest presja. Musimy, jeśli chcemy odegrać w tych mistrzostwach znaczącą rolę, po prostu walczyć o zwycięstwo z gospodyniami, prawdopodobnie przy nadkomplecie publiczności. Organizatorzy spodziewają ponad 13 tys. ludzi. To będzie wielkie wydarzenie i na pewno ciekawy mecz. A ja wierzę, że nasze dziewczyny pokażą hart ducha, wolę walki i właściwie dostosują się do atmosfery. Wierzę, że zagrają bardzo dobry mecz, mam nadzieję, że mecz zwycięski.

 

 

Kwal. ME 2009
Kadetek i Kadetów


Kadetki:

Włochy, Zocca
8-12 stycznia 2009r.

Skład kadry

Wyniki

 ----------------------

 Kadeci:

Polska, Rewal
6-10  stycznia 2009r.

Skład kadry
Wyniki

Konkurs PlusLiga

Serwis PlusLiga