W ostatnim spotkaniu grupy „A” mistrzostw świata Polki nie sprostały gospodyniom turnieju Japonkom i przegrały 1-3 (22-25, 28-30, 28-26, 18-25), zajmując tym samym trzecie miejsce w tabeli. Dzisiejsze spotkanie komentują: Magdalena Śliwa - najlepsza rozgrywająca mistrzostw Europy 2003 oraz Leszek Piasecki trener II reprezentacji Polski, uczestniczący w przygotowaniach naszej kadry do MŚ, podczas wspólnego zgrupowania kadry „A” i „B”.
O postawie Polek w dzisiejszym meczu:
Leszek Piasecki:
Wszystkich nas boli ta porażka, tym bardziej, że zespół grał naprawdę dobrze. Było to dobre spotkanie w wykonaniu naszych dziewczyn i chyba na dzień dzisiejszy zagrały to, na co je stać. Oczywiście analizując spotkanie po zakończeniu można rozważać, czy nie trzeba było coś „pokombinować” składem, wykorzystać Kamilę, wcześniej wpuścić Asię Mirek. Ale myślę, że to już w tej chwili nie ma już znaczenia. Łatwo nam jest mówić z pozycji fotela przed telewizorem, a inaczej to wygląda od środka tam na miejscu. Trzeba dziewczynom pogratulować, że po wczorajszej porażce potrafiły się podnieść i walczyły dziś „z zębem”. Walczyły tak, jak powinien walczyć zespół. Ustępujemy Japonii grą obronną i to trzeba przyznać. Na poziomie Japonek w obronie zagrała dziś tylko Mariola Zenik, natomiast pozostałe zawodniczki zagrały trochę słabiej, ale nigdy obrona nie była naszym mocnym punktem. Natomiast bardzo dobrze graliśmy blokiem i za to dziewczyny należy pochwalić. Momentami nasza zagrywka robiła trochę zamieszania i szkody zespołowi Japonii. Ten drugi set, przegrany był trochę pechowo. Zabrakło nam odrobinę szczęścia w końcówce. W trzecim z kolei, to szczęście nam dopisało. Po raz kolejny kilka razy były nieporozumienie pomiędzy naszą rozgrywającą a środkowymi. W ogólnym rozrachunku, gdzie przegrywa się dwoma punktami, każdy błąd to element, który czasem decyduje o wyniku i późniejsze odrobienie tego błędu jest bardzo trudne. A tych błędów zrobiliśmy trochę za dużo. Do tej pory sobie z tym radziliśmy, bo i przeciwnicy nam na to pozwalali, że pojedynczy błąd nie decydował o losach meczu. W dzisiejszym spotkaniu, każdy błąd kosztował i każdy mógł być decydujący w końcowym efekcie, dlatego na takie błędy pozwalać sobie nie można.
W kontekście wczorajszego meczu z Tajwanem można powiedzieć, że zespół japoński lepiej nam pasuje, jeżeli chodzi o atak. Jest to atak bardziej „soczysty”, lepiej się go blokuje. Nie jest to obijanie rąk, tak jak to robił zespół Tajwanu. Natomiast mieliśmy koncert gry ze strony Japonii, jeżeli chodzi o grę kombinacyjną. Ta gra u nas nie funkcjonowała, natomiast Japonki pokazały nam szeroki repertuar tych wszystkich zagrań i to było ładne dla oka. Taka siatkówka cieszy i może się kibicowi podobać. Ale generalnie nasz zespół też grał dobrze i tu nie można dziewczynom niczego zarzucić. We wszystkich elementach graliśmy poprawnie, jednak było to trochę za mało, żeby pokonać Japonki.
Magdalena Śliwa:
Mogłyśmy ten mecz spokojnie wygrać. W pierwszym secie dziewczyny, na początku tylko wyglądały tak, jakby były troszeczkę zaskoczone, ale za chwilę wskoczyły w swój rytm. Japonki zaskoczyły nas grą kombinacyjną, z którą nie mogłyśmy sobie poradzić, ale później funkcjonować nasz blok, Masza pociągnęła nas bardzo dobrze zagrywką i podciągnęłyśmy wynik – bodajże do 20:19. I później z tych piłek sytuacyjnych, nie za dobrze dogranych, nie wykorzystałyśmy naszej siły ataku i ten set „się przegrał”. Ale szliśmy „łeb w łeb”.
O zespole Japonii:
Magdalena Śliwa:
U Japonek niesamowita jest gra w obronie, chociaż Mariola w niektórych momentach mogła im dorównać. Naprawdę grała dobrze nie poddając się nigdy w obronie. W grze Japonek imponuje gra kombinacyjna. Grają konsekwentnie przez cały mecz, nie ma przestojów. Jeżeli mają tylko piłkę skierowaną w środek siatki „kombinują” tak, że naprawdę ciężko czasami rozszyfrować, co zagrają. Co do libero, to wszystkie libero japońskie mają w sobie coś, co ciężko naśladować i ciężko skopiować. Są naprawdę niesamowite, nie wiem, z czego to wynika. Czy są z natury skupione, z błyskawicznym refleksem, czy to wyuczone, tak czy inaczej można tylko pozazdrościć. Co do rozgrywającej Japonek, to chciałam zwrócić uwagę, że gdyby ta dziewczyna miała ze 20 centymetrów więcej, byłaby na pewno numer jeden na świecie. Rozgrywa rewelacyjnie, jest bardzo szybka. Jedynym jej mankamentem jest blok, bo po prostu jest za niziutka. Chciałabym jeszcze pochwalić moją byłą koleżankę z zespołu, grającą z numerem piątym Miyuki Takahashi Shin, która też pokazała klasę. Atakując z dobrze wystawionych piłek niestety nas deklasowała.
Leszek Piasecki:
Cały zespół, przy tak niewielkim wzroście, gra bardzo ładną siatkówkę. Wykorzystuje maksymalnie wszystkie swoje atuty i gra kapitalnie, przede wszystkim w obronie. To, co podbijały te ich dziewczyny, wyglądało aż nieprawdopodobnie. Po takich ciosach nie dość, że podbijały, to nie oddawały piłki za darmo, tylko po obronie wyprowadzały kontry. Mi osobiście najbardziej imponowało to, że po obronie często dogranie do siatki następowało z głębi pola, czasem nawet spoza boiska, a było na tyle dokładnie, że atak był skuteczny i nierzadko przynosił punkty zespołowi Japonii. Jest to rzecz, na którą my trenerzy musimy zwrócić szczególną uwagę i nad tym pracować, bo w tym elemencie nasz zespół zdecydowanie ustępuje zespołom azjatyckim.
Co nas czeka w kolejnej fazie mistrzostw?:
Leszek Piasecki:
W kolejnej rundzie trafiamy na zespoły, grające taką siatkówkę, która bardziej nam leży. Trzeba przyznać, że zespół dobrze się prezentuje. Gramy dobrze blokiem, w ataku się prezentujemy również nieźle. Te zespoły, na które trafimy w kolejnej rundzie, aż takimi mocarzami w obronie nie są jak zespoły azjatyckie. Grają spokojniejszą, wolniejszą siatkówkę, wiec będzie nam łatwiej zorganizować się w obronie. Myślę, że w konfrontacji z zespołami z grupy „D” (zespoły, z którymi będziemy grali w kolejnej grupie to: Serbia i Czarnogóra, Włochy, Kuba i Turcja – przyp. red.) i nasze szanse trochę rosną. I tu nie ma co załamywać rąk, bo naprawdę jest szansa powalczenia z tymi zespołami. Zresztą wszystkie te zespoły mieliśmy już ”na tapecie” i ze wszystkimi mieliśmy okazję wygrywać. Myślę więc, że nie ma co się załamywać po dzisiejszej porażce, tylko z optymizmem wkraczać w następną fazę mistrzostw.
Magdalena Śliwa:
Wydawałoby się, że nasza grupa jest jedną z teoretycznie najsłabszych. Myślę jednak, że trzeba wziąć delikatną poprawkę na to, że trafiliśmy na trzy azjatyckie zespoły, które grają swoją specyficzną siatkówkę. W dalszej fazie turnieju zderzymy się z zespołami z Europy, które grają zupełnie inaczej. Grają słabiej w obronie, lepiej blokiem i ich atak wygląda inaczej. Dopiero teraz, kiedy zaczną się gry na europejskim poziomie, zobaczymy siłę naszego zespołu. Bo na na tle każdego zespołu wyglądamy inaczej. My trafimy teraz na zespoły, które będą grały podobną siatkówkę do nas, a z kolei tamte zespoły będą musiały zmierzyć się z trzema zespołami z Azji. A sami zobaczyliśmy, że nie jest łatwo grać z zespołami, które mają naprawdę bardzo dobre przyjęcie i grają bardzo szybko na siatce. Blokiem jest ich ciężko zaskoczyć, a my naprawdę pokazaliśmy, że blokiem grać potrafimy. Dzisiaj i wczoraj było bardzo dużo dobrych bloków, jest to, więc dobry prognostyk na mecze z europejskimi zespołami.







