Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Nasi Partnerzy:


 

Ranking siatkarzy

  1. Brazylia
  2. USA
  3. Rosja 
  4. Bułgaria
  5. Serbia
  6. Włochy
  7. Polska
  8. Hiszpania
  9. Portoryko
  10. Chiny

Ranking siatkarek

     1.   Brazylia
     2.   Włochy
     3.   USA
     4.   Kuba
     5.   Chiny
     6.   Serbia
     7.   Japonia
     8.   Rosja
     9.   Polska
   10.   Korea
  

AGATA MRÓZ
Galeria Kibica

Agata Mróz - Olszewska - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Agaty

AREK GOŁAŚ
Galeria Kibica

Arek Gołaś - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Arka

Siatkówka


Autor: Natalia Ciesek

Data: 26-12-2005

Podsumowanie 2005 - seniorzy cz. III

We wrześniu 2005 Lozano wraz z reprezentacją Polski wyruszył na podbój Rzymu.

Co prawda nowy trener od początku sezonu znacznie zmienił skład zespołu, rezygnując z kilku podstawowych w poprzednich latach reprezentacyjnych zawodników, ale zawsze mówiło się, że rewolucji nie będzie i trzon zespołu pozostanie podobny. Tymczasem takiego składu Polaków, jaki pojechał na Mistrzostwa Europy do Rzymu nie przewidziałby chyba nikt. Gdyby na początku sezonu reprezentacyjnego odbywały się zakłady bukmacherskie, większość z nas umoczyłaby pewnie parę groszy. Po różnego rodzaju zawirowaniach personalnych na Mistrzostwa Europy ostatecznie pojechali:

rozgrywający:
Łukasz Żygadło i Paweł Woicki

przyjmujący:
Piotr Gruszka, Dawid Murek, Sebastian Świderski i Michał Winiarski

atakujący:
Grzegorz Szymański i Mariusz Wlazły

środkowi:
Arkadiusz Gołaś, Wojciech Grzyb i Daniel Pliński

libero:
Piotr Gacek.

Dla porównania przypomnijmy jak wyglądał skład reprezentacji Polski na Mistrzostwach Europy 2003 w Niemczech: Zagumny, Prygiel, Nowak, Szczerbaniuk, Gruszka, Murek, Ignaczak, Dacewicz, Świderski, Papke, Lipiński i Bąkiewicz.

Największym pechowcem lata 2005 okazał się Paweł Zagumny. Zawodnik, który od początku sezonu grał praktycznie non-stop i bezapelacyjnie był pierwszym rozgrywającym reprezentacji, doznał kontuzji na krótko przed planowanym wyjazdem do słonecznej Italii. Raul Lozano znalazł się w bardzo trudnej sytuacji, gdyż chwilę przedtem, w dość ciekawych okolicznościach, zrezygnował z drugiego rozgrywającego – Andrzeja Stelmacha. W ten sposób niemalże z dnia na dzień, kadra Polski została bez rozgrywającego. Na kluczowej pozycji, jaką jest rozegranie, i od razu na wielkim turnieju zadebiutował Łukasz Żygadło. Los zrządził, że ten od dawna przez niektórych uważany za niespełniony talent zawodnik, z trzeciego stał się numerem jeden drużyny narodowej. Jako drugi rozgrywający w trybie awaryjnym ściągnięty został doskonale spisujący się na Uniwersjadzie, grający w kadrze „B” Paweł Woicki. Wielu obawiało się czy Żygadło poradzi sobie ze sferą psychiczną, czy uniesie ciężar gry. Pokazał, że ma silny charakter, a obawy były bezzasadne. Można powiedzieć więcej, podrażniło to jego sportową ambicję i nadarzającą się okazję wykorzystał doskonale. W ciągu kilku dni turnieju udowodnił, że warto było na niego postawić. Po zakończeniu mistrzostw w jednym z wywiadów powiedział – „Mam nadzieję, że moje oceny pójdą w górę, ponieważ chcę być w tej reprezentacji. Będę walczył o miejsce w kadrze, ale nie po to by być którymś tam z kolei rozgrywającym. Chcę być pierwszym i dołożę wszelkich starań, aby tak było.”

Debiutantów w Rzymie było więcej. Na ME po raz pierwszy pojechali: Michał Winiarski, Wojciech Grzyb, Daniel Pliński, Mariusz Wlazły i Piotr Gacek. W tym kontekście miejsce piąte, które ostatecznie zajęli jest dobrym wynikiem.

Jaki był ten turniej dla biało-czerwonych?

Wyścig po medale Polacy rozpoczęli meczem z Chorwatami 3 września. Wygrali łatwo i przyjemnie, pokonując Chorwację w trzech setach. Tuż po zakończeniu tego spotkania odbyła się konferencja prasowa, na której Raul Lozano komplementował swoich podopiecznych - „Zagraliśmy bardzo dobrze szczególnie w ataku. Reasumując jestem bardzo zadowolony z tego, co pokazali zawodnicy. Było bardzo trudno dobrze rozpocząć ten turniej. Cieszę się, że się udało.” Kapitan polskiego zespołu Piotr Gruszka powiedział – „Oczekiwaliśmy tego spotkania z niecierpliwością i cieszymy się, że zaczęliśmy turniej od zwycięstwa. Jestem pewien, że możemy grać dużo lepiej.”

Następnego dnia na polskich siatkarzy czekał już znacznie bardziej wymagający rywal – Rosja. Tej drużyny nie trzeba przedstawiać. Wszyscy wiemy, jaką siłą dysponuje. Polakom zawsze ze Sborną grało się trudno, a zwycięstwa reprezentacji Polski nad Rosjanami możemy zliczyć na palcach jednej ręki. Biało-czerwoni mimo ostatecznego rezultatu 1:3 przegrali minimalnie. Pierwszy set zakończył się wygraną Polski 27:25, drugi i trzeci również grany na przewagi z tym, że to Rosjanie wygrywali 27:29, czwarta partia przyniosła już zdecydowane zwycięstwo rosyjskiej ekipy 21:25. Mimo, iż Polacy przegrali 1:3 z reprezentacją Rosji, na Półwyspie Apenińskim fachowcy zachwycali się grą reprezentacji Polski. "Cóż za mecz", "Wielka siatkówka" donosiły włoskie media i trudno im się dziwić, gdyż spotkanie stało na naprawdę wysokim poziomie.
"Rosja wygrała wielki mecz z Polakami, obie drużyny zaprezentowały wspaniałą siatkówkę", to jeden z nagłówków, który ukazał się na włoskich stronach tuż po spotkaniu. Trener Włochów, Gian Paolo Montali był zachwycony grą obydwu zespołów: - Doskonałe trzymanie taktyki, świetne obrony - mówił po meczu. Polscy zawodnicy byli jednak niepocieszeni, wygrana była tak blisko i znów się nie udało. „Nie chcemy już pięknie przegrywać, wolimy zwyciężać nawet po nienajładniejszym meczu” - żalili się polscy siatkarze.

Kolejnym przeciwnikiem Polski byli gospodarze turnieju - Włosi. Trener Montali żartował, że jutro jest kolejny dzień i ma nadzieję, że Polacy nie zagrają na tak wysokim poziomie jak z Rosją. I rzeczywiście nie zagrali już z takim polotem, choć trzeba przyznać, że walczyli do końca, mimo tego, że mecz zakończył się wynikiem 3:0 dla gospodarzy. To właściwie był już koniec marzeń o medalu Mistrzostw, ale do rozegrania pozostały jeszcze dwa mecze.

Dwa dni później Polacy spotkali się z Ukraińcami. Rywal zdołał urwać Polsce seta, na więcej nie starczyło mu jednak doświadczenia i umiejętności. Mimo, że Polska odniosła drugie zwycięstwo, nikt już, łącznie z trenerem Lozano, nie łudził się, że zobaczymy reprezentację Polski w półfinałach. Od początku było wiadomo, że aby myśleć o podium, w fazie grupowej należało wygrać przynajmniej z jednym z faworytów: Rosją lub Włochami. Porażki z tymi zespołami zdecydowały o tym, że po raz kolejny biało-czerwoni mieli wrócić do kraju bez medalu. Trener reprezentacji Polski Raul Lozano zapytany na konferencji prasowej o przegranego pierwszego seta odpowiedział: "Rozumiem, że musicie szukać spadającego samolotu. Taka jest wasza praca." Podkreślił równocześnie, że nie wierzy w porażki Rosji z Portugalią czy Włoch z Chorwacją. Takie rozstrzygnięcia na nowo otworzyłyby przed Polską szansę awansu do półfinału mistrzostw Europy. "Rosjanie i Włosi przegrają po raz pierwszy w piątek, gdy dojdzie do bezpośredniego spotkania z ich udziałem – zakończył Lozano. Polski szkoleniowiec niestety się nie pomylił.

W ostatnim meczu biało-czerwoni spotkali się z reprezentacją Portugalii. Polacy spotkanie wygrali wyraźnie. Mimo trzech wygranych meczów fazy grupowej, oraz porażek tylko z tradycyjnymi faworytami wszystkich imprez, polscy siatkarze tradycyjnie już przywieźli ze sobą piąte miejsce. Zdzisława Ambroziak powiedziałby pewnie - „Było miło, ale skończyło się średnio".

Oto jak sam trener podsumował występ Polski na Mistrzostwach Europy w Rzymie.
„Czy jestem rozczarowany? Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że Polska od wielu lat nie grała w półfinale światowej imprezy, a Włochy i Rosja to czołowe drużyny, które w tej światowej czołówce są już od dawna. Grając cały czas tak jak w meczu z Rosją uważam, że zasługiwaliśmy na awans do półfinału. Nie zakwalifikowaliśmy się do najlepszej „czwórki” i to jest rozczarowanie, ale trzeba wziąć pod uwagę to, że z naszej grupy najprawdopodobniej wyjdą dwie najlepsze drużyny w Europie. Nie obiecywałem, że zdobędziemy medal. Ja tylko podkreślałem, że jedziemy na te mistrzostwa, żeby dać z siebie wszystko. Ja nigdy nie obiecuję medalu. Jestem przekonany, że już w tym momencie jesteśmy w najlepszej piątce zespołów na świecie. Uważam, że skok jakościowy w naszej drużynie już się dokonał. Na pewno zawodnicy mieli lepsze i gorsze chwile, ale na pochwałę zasługuje szczególnie Łukasz Żygadło, który zaprezentował się z bardzo dobrej strony.”


Ten turniej był dla polskiej siatkówki wyjątkowy. Po raz pierwszy za sterami reprezentacji Polski stanął obcokrajowiec. Wielu zawodników zadebiutowało udanie w wielkiej imprezie. Jednak to nie wszystko, niestety nie wszystko. Był to ostatni występ w barwach narodowych Arkadiusza Gołasia...

Bilans spotkań Polaków na ME 2005 w Rzymie:
Polska - Chorwacja 3:0 (25:22, 25:19, 25:21)
Polska – Rosja 1:3 (27:25, 27:29, 27:29, 21:25)
Polska – Włochy 0:3 (24:26 22:25 19:25)
Polska - Ukraina 3:1 (25:18, 21:25, 25:20, 25:21)
Polska – Portugalia 3:0 (25:23, 25:18, 25:16)



*W tekście wykorzystano m.in.. wypowiedzi Łukasza Żygadło dla Super Nowości oraz Raula Lozano dla Dziennika Polskiego.

Koniec części III

Natalia Ciesek, reprezentacja.net