We wrześniu 2005 Lozano wraz z reprezentacją Polski wyruszył na podbój Rzymu.
Co prawda nowy trener od początku sezonu znacznie zmienił skład zespołu, rezygnując z kilku podstawowych w poprzednich latach reprezentacyjnych zawodników, ale zawsze mówiło się, że rewolucji nie będzie i trzon zespołu pozostanie podobny. Tymczasem takiego składu Polaków, jaki pojechał na Mistrzostwa Europy do Rzymu nie przewidziałby chyba nikt. Gdyby na początku sezonu reprezentacyjnego odbywały się zakłady bukmacherskie, większość z nas umoczyłaby pewnie parę groszy. Po różnego rodzaju zawirowaniach personalnych na Mistrzostwa Europy ostatecznie pojechali:
rozgrywający:
Łukasz Żygadło i Paweł Woicki
przyjmujący:
Piotr Gruszka, Dawid Murek, Sebastian Świderski i Michał Winiarski
atakujący:
Grzegorz Szymański i Mariusz Wlazły
środkowi:
Arkadiusz Gołaś, Wojciech Grzyb i Daniel Pliński
libero:
Piotr Gacek.
Dla porównania przypomnijmy jak wyglądał skład reprezentacji Polski na Mistrzostwach Europy 2003 w Niemczech: Zagumny, Prygiel, Nowak, Szczerbaniuk, Gruszka, Murek, Ignaczak, Dacewicz, Świderski, Papke, Lipiński i Bąkiewicz.
Największym pechowcem lata 2005 okazał się Paweł Zagumny. Zawodnik, który od początku sezonu grał praktycznie non-stop i bezapelacyjnie był pierwszym rozgrywającym reprezentacji, doznał kontuzji na krótko przed planowanym wyjazdem do słonecznej Italii. Raul Lozano znalazł się w bardzo trudnej sytuacji, gdyż chwilę przedtem, w dość ciekawych okolicznościach, zrezygnował z drugiego rozgrywającego – Andrzeja Stelmacha. W ten sposób niemalże z dnia na dzień, kadra Polski została bez rozgrywającego. Na kluczowej pozycji, jaką jest rozegranie, i od razu na wielkim turnieju zadebiutował Łukasz Żygadło. Los zrządził, że ten od dawna przez niektórych uważany za niespełniony talent zawodnik, z trzeciego stał się numerem jeden drużyny narodowej. Jako drugi rozgrywający w trybie awaryjnym ściągnięty został doskonale spisujący się na Uniwersjadzie, grający w kadrze „B” Paweł Woicki. Wielu obawiało się czy Żygadło poradzi sobie ze sferą psychiczną, czy uniesie ciężar gry. Pokazał, że ma silny charakter, a obawy były bezzasadne. Można powiedzieć więcej, podrażniło to jego sportową ambicję i nadarzającą się okazję wykorzystał doskonale. W ciągu kilku dni turnieju udowodnił, że warto było na niego postawić. Po zakończeniu mistrzostw w jednym z wywiadów powiedział – „Mam nadzieję, że moje oceny pójdą w górę, ponieważ chcę być w tej reprezentacji. Będę walczył o miejsce w kadrze, ale nie po to by być którymś tam z kolei rozgrywającym. Chcę być pierwszym i dołożę wszelkich starań, aby tak było.”
Debiutantów w Rzymie było więcej. Na ME po raz pierwszy pojechali: Michał Winiarski, Wojciech Grzyb, Daniel Pliński, Mariusz Wlazły i Piotr Gacek. W tym kontekście miejsce piąte, które ostatecznie zajęli jest dobrym wynikiem.
Jaki był ten turniej dla biało-czerwonych?
Wyścig po medale Polacy rozpoczęli meczem z Chorwatami 3 września. Wygrali łatwo i przyjemnie, pokonując Chorwację w trzech setach. Tuż po zakończeniu tego spotkania odbyła się konferencja prasowa, na której Raul Lozano komplementował swoich podopiecznych - „Zagraliśmy bardzo dobrze szczególnie w ataku. Reasumując jestem bardzo zadowolony z tego, co pokazali zawodnicy. Było bardzo trudno dobrze rozpocząć ten turniej. Cieszę się, że się udało.” Kapitan polskiego zespołu Piotr Gruszka powiedział – „Oczekiwaliśmy tego spotkania z niecierpliwością i cieszymy się, że zaczęliśmy turniej od zwycięstwa. Jestem pewien, że możemy grać dużo lepiej.”
Następnego dnia na polskich siatkarzy czekał już znacznie bardziej wymagający rywal – Rosja. Tej drużyny nie trzeba przedstawiać. Wszyscy wiemy, jaką siłą dysponuje. Polakom zawsze ze Sborną grało się trudno, a zwycięstwa reprezentacji Polski nad Rosjanami możemy zliczyć na palcach jednej ręki. Biało-czerwoni mimo ostatecznego rezultatu 1:3 przegrali minimalnie. Pierwszy set zakończył się wygraną Polski 27:25, drugi i trzeci również grany na przewagi z tym, że to Rosjanie wygrywali 27:29, czwarta partia przyniosła już zdecydowane zwycięstwo rosyjskiej ekipy 21:25. Mimo, iż Polacy przegrali 1:3 z reprezentacją Rosji, na Półwyspie Apenińskim fachowcy zachwycali się grą reprezentacji Polski. "Cóż za mecz", "Wielka siatkówka" donosiły włoskie media i trudno im się dziwić, gdyż spotkanie stało na naprawdę wysokim poziomie.
"Rosja wygrała wielki mecz z Polakami, obie drużyny zaprezentowały wspaniałą siatkówkę", to jeden z nagłówków, który ukazał się na włoskich stronach tuż po spotkaniu. Trener Włochów, Gian Paolo Montali był zachwycony grą obydwu zespołów: - Doskonałe trzymanie taktyki, świetne obrony - mówił po meczu. Polscy zawodnicy byli jednak niepocieszeni, wygrana była tak blisko i znów się nie udało. „Nie chcemy już pięknie przegrywać, wolimy zwyciężać nawet po nienajładniejszym meczu” - żalili się polscy siatkarze.
Kolejnym przeciwnikiem Polski byli gospodarze turnieju - Włosi. Trener Montali żartował, że jutro jest kolejny dzień i ma nadzieję, że Polacy nie zagrają na tak wysokim poziomie jak z Rosją. I rzeczywiście nie zagrali już z takim polotem, choć trzeba przyznać, że walczyli do końca, mimo tego, że mecz zakończył się wynikiem 3:0 dla gospodarzy. To właściwie był już koniec marzeń o medalu Mistrzostw, ale do rozegrania pozostały jeszcze dwa mecze.
Dwa dni później Polacy spotkali się z Ukraińcami. Rywal zdołał urwać Polsce seta, na więcej nie starczyło mu jednak doświadczenia i umiejętności. Mimo, że Polska odniosła drugie zwycięstwo, nikt już, łącznie z trenerem Lozano, nie łudził się, że zobaczymy reprezentację Polski w półfinałach. Od początku było wiadomo, że aby myśleć o podium, w fazie grupowej należało wygrać przynajmniej z jednym z faworytów: Rosją lub Włochami. Porażki z tymi zespołami zdecydowały o tym, że po raz kolejny biało-czerwoni mieli wrócić do kraju bez medalu. Trener reprezentacji Polski Raul Lozano zapytany na konferencji prasowej o przegranego pierwszego seta odpowiedział: "Rozumiem, że musicie szukać spadającego samolotu. Taka jest wasza praca." Podkreślił równocześnie, że nie wierzy w porażki Rosji z Portugalią czy Włoch z Chorwacją. Takie rozstrzygnięcia na nowo otworzyłyby przed Polską szansę awansu do półfinału mistrzostw Europy. "Rosjanie i Włosi przegrają po raz pierwszy w piątek, gdy dojdzie do bezpośredniego spotkania z ich udziałem – zakończył Lozano. Polski szkoleniowiec niestety się nie pomylił.
W ostatnim meczu biało-czerwoni spotkali się z reprezentacją Portugalii. Polacy spotkanie wygrali wyraźnie. Mimo trzech wygranych meczów fazy grupowej, oraz porażek tylko z tradycyjnymi faworytami wszystkich imprez, polscy siatkarze tradycyjnie już przywieźli ze sobą piąte miejsce. Zdzisława Ambroziak powiedziałby pewnie - „Było miło, ale skończyło się średnio".
Oto jak sam trener podsumował występ Polski na Mistrzostwach Europy w Rzymie.
„Czy jestem rozczarowany? Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że Polska od wielu lat nie grała w półfinale światowej imprezy, a Włochy i Rosja to czołowe drużyny, które w tej światowej czołówce są już od dawna. Grając cały czas tak jak w meczu z Rosją uważam, że zasługiwaliśmy na awans do półfinału. Nie zakwalifikowaliśmy się do najlepszej „czwórki” i to jest rozczarowanie, ale trzeba wziąć pod uwagę to, że z naszej grupy najprawdopodobniej wyjdą dwie najlepsze drużyny w Europie. Nie obiecywałem, że zdobędziemy medal. Ja tylko podkreślałem, że jedziemy na te mistrzostwa, żeby dać z siebie wszystko. Ja nigdy nie obiecuję medalu. Jestem przekonany, że już w tym momencie jesteśmy w najlepszej piątce zespołów na świecie. Uważam, że skok jakościowy w naszej drużynie już się dokonał. Na pewno zawodnicy mieli lepsze i gorsze chwile, ale na pochwałę zasługuje szczególnie Łukasz Żygadło, który zaprezentował się z bardzo dobrej strony.”
Ten turniej był dla polskiej siatkówki wyjątkowy. Po raz pierwszy za sterami reprezentacji Polski stanął obcokrajowiec. Wielu zawodników zadebiutowało udanie w wielkiej imprezie. Jednak to nie wszystko, niestety nie wszystko. Był to ostatni występ w barwach narodowych Arkadiusza Gołasia...
Bilans spotkań Polaków na ME 2005 w Rzymie:
Polska - Chorwacja 3:0 (25:22, 25:19, 25:21)
Polska – Rosja 1:3 (27:25, 27:29, 27:29, 21:25)
Polska – Włochy 0:3 (24:26 22:25 19:25)
Polska - Ukraina 3:1 (25:18, 21:25, 25:20, 25:21)
Polska – Portugalia 3:0 (25:23, 25:18, 25:16)
*W tekście wykorzystano m.in.. wypowiedzi Łukasza Żygadło dla Super Nowości oraz Raula Lozano dla Dziennika Polskiego.
Koniec części III
Natalia Ciesek, reprezentacja.net









