Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Nasi Partnerzy:


 

Ranking siatkarzy

  1. Brazylia
  2. USA
  3. Rosja 
  4. Bułgaria
  5. Serbia
  6. Włochy
  7. Polska
  8. Hiszpania
  9. Portoryko
  10. Chiny

Ranking siatkarek

     1.   Brazylia
     2.   Włochy
     3.   USA
     4.   Kuba
     5.   Chiny
     6.   Serbia
     7.   Japonia
     8.   Rosja
     9.   Polska
   10.   Korea
  

AGATA MRÓZ
Galeria Kibica

Agata Mróz - Olszewska - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Agaty

AREK GOŁAŚ
Galeria Kibica

Arek Gołaś - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Arka

Siatkówka


Autor: Anna Więcek

Data: 10-01-2005

Podsumowanie 2004 - seniorzy cz.III

Niespełna 4 dni po powrocie z Porto polscy reprezentanci rozpoczęli przygotowania do kolejnych rozgrywek Ligi Światowej. W tym roku trafiliśmy do grupy z Japonią, Bułgarią i Francją. Liga Światowa miała stać się miejscem do ogrywania młodzieży. Czy tak jednak się stało?

 

 

Co prawda, do Japonii na pierwsze mecze nie poleciał Krzyskie Ignaczak, a na pozycji libero zagrał Michał Ruciak, to jednak skład pierwszej szóstki praktycznie się nie zmienił.

 

Udanie rozpoczęliśmy pojedynki w egzotycznym kraju, jakim jest Japonia. Dwa zwycięstwa 3:1 i 3:2 już na początku rozgrywek wywindowały nas na pierwsze miejsce w tabeli. Mimo, iż Japonia nieco odstawała poziomem od naszej reprezentacji, to jednak straciliśmy na ich terenie aż 3 sety, co w opinii środowiska nie powinno się zdarzyć. „To były bardzo ciężkie mecze. Jestem szczęśliwy, bo ostatecznie to my wygraliśmy. Młoda drużyna Japonii świetnie grała w obronie” – mówił trener Gościniak. Krzysiek Ignaczak, który pozostał w kraju mówił „"Nie jest łatwo grać po długiej podróży w dalekiej Azji i z rywalem, który nie jest uważany za potentata. Chłopaki od początku do końca byli pewni, że wygrają i to trochę ich gubiło. Dopiero, gdy zaczął im się palić grunt pod nogami, zaczynali grać swoje. W tie breaku zniszczyli przecież Japończyków. Nie pojechałem do Japonii, bo chciałem odpocząć psychicznie.”

 

Kolejne spotkania odbyły się w Bydgoszczy gdzie rywalem Polaków była drużyna Bułgarii. Po pierwszym spotkaniu mogliśmy być optymistami, nasza drużyna zagrała świetne spotkanie pokonując Bułgarów 3:1. Formą błysnął Piotrek Gabrych "To był pierwszy mecz w reprezentacji, w którym wyszedłem w pierwszej 'szóstce" i będę go bardzo miło wspominał. Cieszę się, że trener mi zaufał. Podobnie było z Pawłem Zagumnym. W ostatnim secie najważniejsze piłki posyłał właśnie do mnie, a ja potrafiłem to wykorzystać" - powiedział Gabrych tuż po zakończeniu spotkania. Drugiego dnia oglądaliśmy już zupełnie inną polską drużynę... grającą bez wiary i najzwyczajniej w świecie zagubioną, co skończyło się porażką 1:3 „Rywale byli zdeterminowani i bardzo chcieli wygrać. U nas, poza Gabrychem i momentami Gołasiem, nie było zawodnika, który zaprezentowałby się powyżej przeciętnej” – mówił po tym meczu Andrzej Warych.

 

Z Bydgoszczy polscy reprezentanci przenieśli się do „Świątyni Polskiej Siatkówki”, czyli katowickiego Spodka, gdzie gościliśmy ekipę Japonii. Jak zwykle przy okazji meczów Ligi Światowej widownia katowickiego "Spodka" wypełniona była niemal do ostatniego miejsca. Przy takiej publiczności nie wypada nie wygrywać, toteż obydwa mecze rozgrywały się pod dyktando Polaków. Pierwszego dnia zagraliśmy w naszym najmocniejszym ustawieniu, a drugiego trener Gościniak pozwolił pokazać się na boisku zmiennikom. Wszedł Stelmach, Kadziewicz. Również ta szóstka nie miała żadnych problemów i szybko w trzech setach zakończyła mecz. „Cieszę się ze zwycięstwa i to wynikami 3:0. Jestem pod wrażeniem gry Japończyków w obronie. Myślę, że kibice obejrzeli dobre mecze z kilkoma widowiskowymi akcjami obronnymi po obu stronach siatki" - mówił po tych spotkaniach trener Polaków Stanisław Gościniak.

 

Tydzień później czekała nas ciężka przeprawa we Francji. Do Nantes nie poleciał Paweł Zagumny kierowanie grą pozostawiając Andrzejowi Stelmachowi i młodemu Jakubowi Oczce. Nasza drużyna pokazała ogromną wolę walki i polscy kibice mogli być dumni z postawy biało-czerwonych. Jeszcze przed meczem Piotrek Gabrych zadziornie mówił „Francuzi może i są mocni, ale ostatnio grają w kratkę. Trzeba ich puknąć dwa razy i tyle". Faktycznie prowadziliśmy z nimi bardzo wyrównaną walkę pomimo tego, że pierwszy mecz zakończył się porażką 2:3. Mimo to nie można było się wstydzić postawy biało-czerwonych. Sebastian Świderski zdobył 22 punkty. Następnego dnia Polacy wyszli na boisko jeszcze bardziej zmobilizowani i postanowili udowodnić trójkolorowym, że oni również mają coś do powiedzenia. Fenomenalnie grający Piotrek Gruszka był nie do zatrzymania, a w tie-breaku koncertowy wręcz popis Sebastiana Świderskiego nie pozostał Francuzom żadnych złudzeń, kto tego dnia jest lepszy. Wielka radość zapanowała w polskich szeregach, gdy Sebastian Świderski zakończył mecz efektownym atakiem. Po czterech rundach spotkań w Lidze Światowej siatkarzy Polacy poprawili się w statystykach prowadzonych przez FIVB. Gruszka z dorobkiem 115 punktów zajmował 3. miejsce wśród najlepiej punktujących siatkarzy. Świderski był trzeci w rankingu atakujących, natomiast Murek w klasyfikacji przyjmujących.

 

Z Francji polska ekipa przeniosła się do Bułgarii, gdzie, aby myśleć o awansie do finału należało wygrać jedno spotkanie. Za prorocze można uznać słowa Sebastiana Świderskiego, który jeszcze przed tymi spotkaniami mówił „Bułgaria nam nie leży”. My za to „leżeliśmy” Bułgarom świetnie, nie mieli żadnych problemów, aby pokonać nas dwukrotnie do zera. Był to spory policzek nie tylko dla siatkarzy, ale przede wszystkim dla kibiców, którzy oczekiwali, że z taką ekipą jak Bułgaria, Polacy nie powinni mieć większych problemów w odniesieniu zwycięstwa. Tymczasem już któryś raz z rzędu oglądaliśmy na parkiecie Polaków, którzy zostali upokorzeni przez zespół dużo słabszy. Po sromotnej porażce pierwszego dnia można było się spodziewać, że podopieczni Stanisława Gościniaka będą chcieli zrewanżować się Bułgarom. Jednak obraz gry drugiego dnia wyglądał identycznie, walczyliśmy tylko w pierwszym secie, a gdy nie udało się go wygrać następowało załamanie, dekoncentracja i w efekcie Bułgarzy robili z nami, co chcieli „Popełniliśmy zbyt wiele głupich błędów. Nie ma usprawiedliwienia dla porażki w takim stylu” - mówił po tych meczach kapitan biało-czerwonych Paweł Zagumny. Jeszcze bardziej krytycznie o grze Polaków wypowiadał się Piotrek Gruszka - „tak dużą liczbą własnych błędów nic nie zdobędziemy. Nie mieliśmy jaj. Przeraziłem się, że tak beznadziejnie grałem".

 

Awans do finału pozostał już tylko czysto teoretyczny, a mecze w katowickim Spodku przeciwko Francji były spotkaniami o zachowanie twarzy i zrekompensowanie się kibicom za tę kompromitację w Bułgarii. „Cały czas jesteśmy razem. Gramy, podróżujemy i trenujemy. Jesteśmy już tym trochę zmęczeni psychicznie. Mimo to bardzo zależy mi na grze przeciwko Francji. Chcę zmazać plamę, jaką dałem w Warnie”- twierdził przed meczami w Spodku Sebastian Świderski. Eksperymentów ze składem nie było, grali ci najlepsi, Ci, którzy za 2 miesiące mieli pojechać na Igrzyska Olimpijskie. 12 tys. kibiców zebranych na każdym z meczów z niedowierzaniem patrzyło na to, co działo się na boisku. Francuzi przyjechali do nas w składzie rezerwowym bez swoich gwiazd takich, jak Dominique Daquin, Stephane Antiga, Frantz Granvorka a jednak to oni dyktowali warunki grającym bez wiary, bez ambicji i bez woli walki Polakom. Zamiast odbudować swój wizerunek w oczach kibiców polscy siatkarzy pogrążyli go jeszcze bardziej przegrywając obydwa mecz 1:3 i 0:3... a przecież była to nasza reprezentacja olimpijska.... Złośliwi mówili, że Polacy potrafią wygrywać tylko z pierwszym składem Francji, jednak nastroje wszystkich nie były zbyt optymistyczne. Styl, w jakim Polacy przegrywali najlepiej określali kibice wychodzący z hali katowickiego "Spodka": blamaż i katastrofa. Niektórzy mówili, żeby siatkarze zwrócili pieniądze za bilety. W takiej właśnie atmosferze zakończyła się dla Polaków Liga Światowa 2004...

 

Koniec części III.

 

Anna Więcek

reprezentacja.net