Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Nasi Partnerzy:


 

Ranking siatkarzy

  1. Brazylia
  2. USA
  3. Rosja 
  4. Bułgaria
  5. Serbia
  6. Włochy
  7. Polska
  8. Hiszpania
  9. Portoryko
  10. Chiny

Ranking siatkarek

     1.   Brazylia
     2.   Włochy
     3.   USA
     4.   Kuba
     5.   Chiny
     6.   Serbia
     7.   Japonia
     8.   Rosja
     9.   Polska
   10.   Korea
  

AGATA MRÓZ
Galeria Kibica

Agata Mróz - Olszewska - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Agaty

AREK GOŁAŚ
Galeria Kibica

Arek Gołaś - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Arka

Siatkówka


Autor: Tomasz Kowalik

Data: 06-06-2005

Samotny lider - Polska, wnioski po drugim weekendzie LS 2005

Za sobą mamy dwa pierwsze weekendy rozgrywek Ligi Światowej edycja 2005. Każdy z uczestniczących w zawodach 12 zespołów rozegrał po cztery mecze. Jeszcze w sobotę, 4 czerwca, każda z trzech grup miała swojego "przodownika", który mógł legitymować się kompletem zwycięstw. W grupie "A" był to faworyt całych rozgrywek, Brazylia, w grupie "B" - Kuba, która po wygraniu dwóch spotkań w Bułgarii pokonała w piątkowym meczu Włochów na ich własnym terenie, natomiast grupie "C", dzięki dwóm zwycięstwom nad Grecją, przewodziła Polska.

 

 

Różnica pomiędzy liderami poszczególnych grup polegała jednak na tym, że Polacy w sobotę mieli za sobą już oba spotkania drugiego weekendu, natomiast zarówno Brazylijczycy jak i Kubańczycy mieli jeszcze do rozegrania po jednym meczu.

O ile jednak dla Brazylijczyków wygranie drugiego spotkania z Portugalią (pierwsze wygrali łatwo 3:0) wydawało się zadaniem stosunkowo prostym, to Kuba musiała pokonać po raz drugi Włochy (w pierwszym spotkaniu Kuba -Włochy 3:1), czego raczej do formalności zaliczyć nie można, szczególnie w meczu wyjazdowym.

 

Jak można było się spodziewać, Włosi nie pozwolili sobie na drugą porażkę u siebie i pokonali Kubańczyków 3:1. Sensacją jednak można chyba nazwać wynik drugiego meczu grupy A pomiędzy Portugalią – Brazylią. Portugalczycy wyszli na boisko i odprawili z kwitkiem aktualnych Mistrzów Świata i Mistrzów Olimpijski w stosunku 3:0!!! Co ciekawe, niewysocy Portugalczycy osiągnęli sukces w dużej mierze dzięki fenomenalnie działającemu blokowi.

I tu przypomina się od razu mecz Polska – Portugalia z ostatnich Mistrzostw Świata w Argentynie, gdzie widzów przed telewizorami aż fizycznie bolała bezradność polskiego ataku w konfrontacji z blokiem, ustawianym przez o głowę niższych od Polaków Portugalczyków. Gdybym tamtego meczu nie widział, trudno byłoby mi sobie wyobrazić Portugalczyków zatrzymujących blokiem atak Brazylijczyków.

 

Wróćmy jednak do teraźniejszości.

 

Polski zespół pod wodzą Raula Lozano, który w tym roku wyraźnie zadeklarował, że rozgrywki Ligi Światowej nie są priorytetem, pozostał jedynym z dwunastu uczestniczących w turnieju zespołów, który nie doznał dotychczas żadnej porażki. Dodajmy, że trapieni kontuzjami Polacy zostali praktycznie pozbawieni zawodników na podstawowej pozycji jaką jest pozycja przyjmujący/atakujący. Doszło do tego, że na pozycji przyjmującego przesunięty zostać musiał etatowy libero reprezentacji – Krzysztof Ignaczak. O ile jednak w dwumeczu z Argentyną w Bydgoszczy Igła z konieczności był pierwszym i jedynym zresztą zmiennikiem, to w Łodzi został zmuszony do zastąpienia chorego Michała Winiarskiego w podstawowej szóstce. Kibice mieli niepowtarzalną okazję zobaczenia zagrywającego i (nawet skutecznie) atakującego reprezentacyjnego libero.

 

W czasie, gdy Igła zajmował się atakiem, widać było gołym okiem, znaczną poprawę w porównaniu z meczami w Bydgoszczy gry Piotra Gacka na pozycji libero. Po meczach w Łodzi można powiedzieć z czystym sumieniem, że Igła ma godnego siebie zmiennika, co w kontekście dalszych rozgrywek reprezentacji uznać należy za rzecz bardzo wartościową. Zresztą zawodników zasługujących na wyróżnienie jest więcej, ale nie temu poświęcony jest ten tekst.

 

Doświadczenia zebrane podczas rozegranych przez Polaków w tak eksperymentalnych składach czterech meczów są bezcenne. Jeżeli jesteśmy w stanie wygrywać w tak okrojonym, trapionym kontuzjami składzie, dodatkowo będąc w fazie ciężkiego cyklu treningowego, szykując formę na zupełnie inne zawody, to w przyszłość możemy chyba patrzeć z optymizmem.

O tym, jak dużą wagę miały łódzkie zwycięstwa, świadczyć może reakcja trenera Lozano po ostatniej piłce, wygranego 3:0 sobotniego meczu z Grekami. Ten poważny, wyważony, stonowany zazwyczaj w swoich reakcjach Argentyńczyk skakał z radości jak dziecko. Chyba nikt, kto był w Łodzi i to widział, nie mógł się powstrzymać od uśmiechu.

 

Czyżby miało się okazać, że w osobie Raula Lozano, wreszcie pojawił się człowiek, który znalazł sposób, aby wykorzystać ten słynny już „potencjał” naszych zawodników? Potencjał, o którym słyszymy od lat, a który, poza pojedynczymi spektakularnymi zwycięstwami, nie przekładał się jak dotąd na konkretne wyniki sportowe? Patrząc na szacunek i respekt, z jakim odnoszą się zawodnicy do nowego trenera, można by naprawdę popaść w euforię.

Osobiście zalecałbym jednak wszystkim posiadającym tendencję do popadania w huraoptymizm, wstrzymanie się z głoszeniem teorii o odrodzeniu się polskiej siatkówki, do zakończenia rzeszowskiego turnieju kwalifikacyjnego do Mistrzostw Świata. To tam będziemy mieli dwóch tradycyjnie niewygodnych przeciwników – Rosję i Bułgarię, to tam będą grane mecze o prawdziwą stawkę, o awans do MŚ 2006 w Japonii. Wygrajmy mecze w Rzeszowie, a wtedy będziemy mogli spokojnie zasiąść we wrześniu przed telewizorami i bez obawy o blamaż pooglądać sobie Mistrzostwa Europy, czekając spokojnie na pierwszy od wielu lat medal.

 

Wracając jednak do Ligi Światowej, informacje z drugiego tygodnia rozgrywek należy uzupełnić o wynik ostatniego meczu weekendu. Już dobrze po północy czasu polskiego Serbia i Czarnogóra uległa w drugim meczu Argentynie 3:2. Po dwóch przegranych wcześniej meczach z Grekami jest to już trzecia porażka Serbów. Co to oznacza dla nas? Po pierwsze to, że Serbowie zrobią prawdopodobnie wszystko, żeby za tydzień, przed swoją publicznością wygrać, a będą grali z Polakami. Dodatkowo już wcześniej zapowiadali, że na mecz z nami wyjdą w pełnym, najmocniejszym składzie i będą się starali odegrać za porażkę z Aten. Ale aktualny układ tabeli gwarantuje nam również to, że nawet przy przegranej z Serbami dwa razy po 3:0, możemy co najwyżej spaść na drugie miejsce w grupie (o ile Grecy wygrają z Argentyną), więc i tak będziemy w klasyfikacji przed ekipą z Bałkanów.

 

Wyniki ciekawszych meczów minionego weekendu:

 

Grupa A:

04-czerwca Portugalia-Brazylia 0:3 (16-25, 22-25, 23-25)

05-czerwca Portugalia-Brazylia 3:0 (25-22, 25-20, 25-23)

 

Grupa B:

03-czerwca Włochy-Kuba 1-3 (26-24, 18-25, 20-25, 22-25)

05-czerwca Włochy-Kuba 3-1 (25-18, 25-20, 19-25, 25-16)

 

Grupa C:

03-czerwca Polska-Grecja 3-2 (17-25 25-23 19-25 25-20 15-13)

03-czerwca Argentyna-Serbia i Czarnogóra 1-3 (23-25 20-25 25-19 24-26)

04-czerwca Polska-Grecja 3-0 (26-24, 25-17, 27-25)

05-czerwca Argentyna-Serbia i Czarnogóra 3:2 (20-25, 25-23, 17-25, 25-14, 15-11)

 

Tabela po dwóch rundach rozgrywek:

 

Grupa A:

1. Portugalia

2. Brazylia

3. Wenezuela

4. Japonia

 

Grupa B:

1. Kuba

2. Włochy

3. Francja

4. Bułgaria

 

Grupa C:

1. Polska

2. Grecja

3. Serbia i Czarnogóra

4. Argentyna