Po zgrupowaniu w Szczyrku nasi reprezentanci otrzymali dwa wolne dni, aby spędzić trochę czasu z rodzinami, przed wyjazdem do Aten. 9 sierpnia w siedzibie PKOL-u złożyli oficjalne ślubowanie, a dzień później oglądaliśmy w telewizorach jak wylatują spełniać swoje marzenia.
Z Aten jeszcze przed rozpoczęciem turnieju docierały do nas dziwne informacje. Polacy aby dobrze przygotować się do pierwszego meczu rozgrywanego z Serbią i Czarnogórą o 9 rano nie poszli na otwarcie Igrzysk. Zasadę tę złamał, jak się później okazało Piotrek Gabrych argumentując tym, że to pewnie pierwsze i ostatnie Igrzyska w jego życiu i chce przeżyć ten moment. Zaraz potem dowiedzieliśmy się o spakowaniu walizek Gabrycha przez pozostałych siatkarzy i wystawienie ich za drzwi.. Czy tak zachowują się profesjonaliści? Nasi reprezentanci? „Trzeba było wysmarować sobie klamki pastą do zębów” mówił przerażony tymi zachowaniami były trener polskiej reprezentacji Ryszard Bosek
W niedzielny poranek 15 sierpnia Polscy siatkarze rozgromili, w pierwszym swoim meczu, broniących złotego medalu siatkarzy Serbii i Czarnogóry. Nikola Grbic oraz jego sławni koledzy byli momentami bezradni wobec znakomitej postawy zespołu Stanisława Gościniaka i Igora Prielożnego. Poczynaniami kolegów umiejętnie kierował Andrzej Stelmach, który w niedzielę obchodził 32. urodziny. "Co będzie najlepszym prezentem to chyba nie muszę mówić" - powiedział w sobotę Andrzej Stelmach. Znakomity mecz rozegrał libero Krzysztof Ignaczak. Wybronił wiele mocnych ataków rywali, z których jego koledzy wyprowadzali skuteczne kontry. "Z własnych doświadczeń wiedziałem, że faworyci turniejów olimpijskich często przystępują do pierwszego spotkania mało skoncentrowani. Chcieliśmy to wykorzystać i udało się - powiedział po zakończeniu inauguracyjnego meczu olimpijskiego turnieju siatkarzy Stanisław Gościniak. - Jesteśmy wszyscy bardzo szczęśliwi, ale muszę próbować opanować emocje zawodników. Rywalizacja dopiero się rozpoczęła i do każdego następnego spotkania trzeba przystępować z maksymalną koncentracją".
Kolejny przeciwnik – Grecja. Nastroje wszystkich po zwycięstwie nad Serbią były znakomite i oczekiwaliśmy walki na tym samym poziomie. Niestety, poza pierwszym setem nie była to ta sama polska reprezentacja. Grecy robili, co chcieli i ku zaskoczeniu wszystkich kibiców mecz zakończył się na korzyść gospodarzy. „Grecy zagrali doskonałe spotkanie, a polscy siatkarze, po zejściu z parkietu kontuzjowanego Sebastiana Świderskiego, stracili pewność siebie - ocenił po meczu z Grecją występ swoich podopiecznych trener Stanisław Gościniak. - zachowawcza zagrywka umożliwiła gospodarzom łatwe zdobywanie punktów - dodał.
Miny wszystkim trochę zrzedły, ale turniej się przecież jeszcze nie skończył. Niespodziewanie nasz lider – Sebastian Świderski doznał kontuzji i jego występ przeciwko Francji stał pod znakiem zapytania. „Mam stan zapalny przyczepu jednego z mięśni i podrażnioną chrząstkę w okolicach rzepki. Mówiąc po ludzku - kolano boli tak, że nie mogę go nawet zgiąć” - mówił popularny Świder - To sprawa przeciążeniowa. Gdyby nie środki przeciwbólowe, pewnie trudno byłoby mi w ogóle się poruszać. Czuję, jakby coś rozrywało mi kolano od środka. To strasznie dołuje mnie też psychicznie. Jestem kompletnie rozbity”
Nie mogło być jednak tak – jak wydawało się wszystkim kibicom, że bez Świdra polska reprezentacja nie będzie w stanie zagrać meczu... jakież więc było wszystkich zdziwienie, gdy w kompromitującym stylu przegraliśmy z kolejnym rywalem jakim była Francja. „W naszym zespole źle się dzieje. Coś trzeba z tym zrobić” – mówił po tej porażce zdenerwowany Dawid Murek. Polscy siatkarze bez walki przegrali mecz. Francuzi, którzy w Atenach nie wygrali wcześniej seta, znakomicie serwowali, mieli pewny blok, świetne przyjęcie i jeszcze lepiej bronili. Pomimo tego, iż polscy kibice siatkówki ponownie dominowali na trybunach ateńskiej Hali Pokoju i Przyjaźni, a Francuzów zagrzewała do boju jedynie garstka sympatyków z minuty na minutę polscy siatkarze wyglądali na coraz bardziej zdeprymowanych. Nie mogący zagrać Sebastian Świderski, często łapał się za głowę, jakby nie do końca wierząc w to, co widzi na boisku. A kibice wierzyli do końca.... „Klęska, tragedia, katastrofa, koszmar” – tak pisały wszystkie ogólnopolskie gazety po tym meczu. Druga przegrana powodowała, iż resztę spotkań grupowych już trzeba było wygrać.
Najwięksi optymiści z niepokojem zasiedli do oglądania meczu z Tunezją. Już nikt nie był niczego pewien.. Męczarnie Polskich siatkarzy z reprezentacją Tunezji zakończyły się w czterech setach. Biało-Czerwoni grali znów poniżej oczekiwań i znowu zawiedli kibiców! Na twarzach znowu obserwowaliśmy brak zaangażowania i woli walki. Mimo wygranej należy powiedzieć, że Polacy nie poprawili swojej gry. "Po zakończeniu tego meczu zacząłem analizować sytuację w tabeli naszej grupy i boję się, że ten przegrany set może nam stanąć kością w gardle - powiedział były reprezentant kraju, olimpijczyk z Moskwy, Wojciech Drzyzga - „Przegranie przy przewadze 15:9 świadczy, że zespół jest słaby. Wiele do życzenia pozostawało przyjęcie".
Według statystyk w ostatnim meczu z Argentyną Polacy musieli wygrać dwa sety, aby awansować do ćwierćfinału "Mamy świadomość o jaką stawkę zagramy. Mam nadzieję, że nie wpłynie to destrukcyjnie na chłopaków. To spotkanie rozstrzygnie się w sferze psychicznej. Kto szybciej opanuje nerwy ten wygra. W moim zespole jest z tym pewien kłopot, ale wierzę, że sobie z tym poradzimy. Liczę, że ci bardziej odporni wezmą na siebie ciężar, a dodatkowo zmobilizują pozostałych" – mówił przed ostatnim meczem trener Gościniak.
Polacy na swój ostatni grupowy mecz wyszli bardzo skoncentrowali. Wyglądali tak jak pierwszego dnia turnieju. Od początku wychodziło im wszystko, ofiarne obrony, dokładne rozegrania, piekielnie mocne ataki nieco zdekoncentrowały rywali. Po pierwszym wygranym secie do szczęścia było już tak niewiele. Polakom udało utrzymać się koncentrację i gdy w meczu zrobiło się 2:0 dla Polaków w wielu polskich domach można było świętować ćwierćfinał. Nasi reprezentanci chcieli jednak postawić kropkę nad „i”. Set trzeci to również doskonała gra Polaków, przy kilkupunktowym prowadzaniu Polaków, gdy do zakończenia meczu było naprawdę niewiele do akcji wkroczyli polscy trenerzy zdejmując Stelmacha i Gruszkę jak argumentował Stanisław Gościniak na podwyższenie bloku (Zagumny ma tyle samo cm wzrostu, co Stelmach a Rybak jest blisko 10cm niższy od Gruszki) przez co gra naszej reprezentacji się „rozsypała”. Ostatecznie wygraliśmy to spotkanie 3:2 jednak żal i rozczarowanie tym razem nie na zawodników, co na trenerów pozostał. Tym większy gdy okazało się, że wygrywając 3:0 zagralibyśmy w ćwierćfinale z USA, a tak przyszło nam walczyć z Mistrzami Świata – Brazylią...
„Nie da się ukryć, że potrzebujemy "Świdra". Zdrowego. Michał Bąkiewicz, który go zastąpił w meczu z Argentyną, zagrał bardzo dobrze, a kilka jego akcji z Andrzejem Stelmachem było rewelacyjnych. Jednak Świderski by się przydał. Na takim samym poziomie jak dotychczas, czyli 70 procent, musi być przyjęcie zagrywki. – mówił przed meczem ćwierćfinałowym Igor Prielożny. Niestety - Polska przegrała z Brazylią 0:3 w meczu ćwierćfinałowym. Mimo porażki trener reprezentacji Stanisław Gościniak chwalił swoich podopiecznych. "Przez dwa sety toczyliśmy wyrównaną walkę z artystami siatkówki - powiedział po meczu polski szkoleniowiec. - Niestety, zimna krew mistrzów świata w końcówkach pierwszej i drugiej partii oraz nasze błędy w ataku sprawiły, że oba te sety przegraliśmy. W trzeciej partii powtórzył się scenariusz z poprzednich spotkań. Z powodu urazu mięśni brzucha musiał opuścić plac gry Dawid Murek i w polskiej drużyny nastąpiło rozprężenie, a z kolei Brazylijczycy zaczęli grać bardziej swobodnie. Stąd wyższa porażka w ostatnim secie. Przegraliśmy 0:3, ale dziś nie mogę mieć do nikogo pretensji i jestem zadowolony z postawy zespołu" - dodał Gościniak.
Jak tonący brzytwy wszyscy złapali się zdania, że plan minimum został wykonany. Czy jednak na takich imprezach jak Igrzyska może być w ogóle mowa o planie minimum? Na igrzyskach walczy się do ostatniej kropli krwi, o wszystko! Czy tak zrobili polscy siatkarze? Gdy uśmiechnięty Sebastian Świderski szedł na zagrywkę wiedząc, że tego meczu nie da się uratować, gdy po przegranym ćwierćfinale na twarzach Polaków widniał o zgrozo uśmiech! Włoch Mastrangelo płakał rzewnymi łzami, gdy zdobył „tylko” srebrny medal a Polacy uśmiechali się, gdy przegrali z lepszą drużyną..
Po raz kolejny zostaliśmy Mistrzami 5 miejsca...
Koniec części V.
Anna Więcek
www.reprezentacja.net









