Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Nasi Partnerzy:


 

Ranking siatkarzy

  1. Brazylia
  2. USA
  3. Rosja 
  4. Bułgaria
  5. Serbia
  6. Włochy
  7. Polska
  8. Hiszpania
  9. Portoryko
  10. Chiny

Ranking siatkarek

     1.   Brazylia
     2.   Włochy
     3.   USA
     4.   Kuba
     5.   Chiny
     6.   Serbia
     7.   Japonia
     8.   Rosja
     9.   Polska
   10.   Korea
  

AGATA MRÓZ
Galeria Kibica

Agata Mróz - Olszewska - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Agaty

AREK GOŁAŚ
Galeria Kibica

Arek Gołaś - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Arka

Siatkówka


Autor: Anna Więcek

Data: 10-01-2005

Podsumowanie 2004 - seniorki cz. 1

Polskie siatkarki na pewno mijający rok zaliczą do bardziej udanych niż panowie. Mimo, iż nie zagrały na Igrzyskach w Atenach to jednak wywalczyły udział w przyszłorocznym Grand Prix i pozostawiły- nazwijmy to - „bardziej pozytywne wrażenie”...

 

 

TRENING Z ... AZERSKIMI OCHRONIARZAMI...

 

Podobnie jak panowie także i Panie na samym początku rozpoczęły misję „Ateny”. Polki o prawo gry na igrzyskach olimpijskich walczyły w Baku. Ich przeciwniczkami w pierwszym etapie kwalifikacji były zawodniczki z Azerbejdżanu, Niemiec, Rosji. Pobyt Polek w Azerbejdżanie rozpoczął się od awantury.

Już wcześniej zapowiadano, że to będzie turniej, w którym wszystkie chwyty są dozwolone. Tak naprawdę zanim jeszcze rozpoczął się pierwszy mecz Holandii z Bułgarią, w hali olimpijskiej doszło do wielkiej awantury. I to z udziałem reprezentantek Polski. Jeszcze dzień wcześniej wieczorem trener Andrzej Niemczyk z menedżerem Krzysztofem Turowskim dostali od organizatorów potwierdzenie godziny rozpoczęcia treningu na 12.30. Gdy polska ekipa ruszyła autokarem na uzgodniony trening, okazało się, że zamiast do zarezerwowanej wcześniej salki w centrum miasta kierowca pojechał do głównej hali. - Uznaliśmy, że organizatorzy sami zmienili miejsce, tym bardziej, że byliśmy pod opieką dwóch pilotek – mówił asystent trenera Ireneusz Kłos. Jednak, kiedy tylko Gosia Glinka z koleżankami weszły na boisko, obok nich pojawiło się kilkunastu ochroniarzy o aparycji partyzantów kaukaskich. Zaczęli krzyczeć do naszych dziewczyn „wychodzić” i bez skrupułów sięgać do kieszeni po środki przymusu bezpośredniego. Polki, lekko przerażone, nie wiedziały, co robić, ale na znak Kłosa chwyciły za piłki i poszły ćwiczyć zagrywkę. – „Odwracam się, a trener wzięty za bary, wyprowadzany jest z hali. Widziałem, że dziewczyny chciały ruszyć mu z pomocą, jednak ci ciemni panowie ze złotymi zębami i trzydniowym zarostem mogli zrobić im krzywdę” - relacjonował masażysta Tomasz Karakula. Niemczyk po oswobodzeniu ruszył po azerskich policjantów i dopiero oni, z pomocą holenderskiej obserwatorki turnieju Riet Oms, zaprowadzili porządek. Nasze dziewczyny ostatecznie musiały się wynieść do bocznej hali przerobionej z lodowiska, w której z kolei zabrakło miejsca na rozgrzewkę dla Holenderek i Bułgarek. Po takim „cyrku” miny polskiej ekipie w baku nieco zrzedły, ale najważniejszym celem były przecież Ateny, a o tych „przygodach” należało jak najszybciej zapomnieć.

 

W pierwszym meczu turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskiego polskie siatkarki pokonały po bardzo dobrym meczu Rosjanki 3:1! Początek spotkania był bardzo wyrównany. Drużyny toczyły walkę "punkt za punkt". W polskim zespole znakomicie spisywała się Kamila Frątczak. Podopieczne Andrzeja Niemczyka znacznie lepiej zagrywały i broniły, poprawnie funkcjonował także polski blok. Najlepsza na parkiecie Kamila Frątczak zdobyła 23 punkty.

 

Drugiego dnia walka była dużo cięższa, ale również to nasze panie schodziły z boiska jako zwyciężczynie! Polskie siatkarki po wyrównanym spotkaniu pokonały Niemki 3:2. Dzięki wspaniałym obronom Marioli Barbachowskiej i fenomenalnej Kamili Frątczak, na koncie której w tym meczu zapisano 25 oczek to polska reprezentacja okazała się w tym meczu lepsza. Oznaczało to tylko jedno – Polki awansowały do półfinału a ostatni mecz z Azerkami miał zadecydować, z kim w półfinale się zmierzymy. Doszło do tego, iż przed meczem dużo spekulowano, że Polki mogą spotkanie celowo przegrać, aby w półfinale grać z Turczynkami.

 

Trzeciego dnia grająca w rezerwowym składzie kobieca reprezentacja Polski przegrała w Baku z Azerbejdżanem 0:3 (18:25, 21:25, 23:25). Mimo słabego stylu, nie należało z tej porażki wyciągać pochopnych wniosków (w przeciwieństwie do męskiej reprezentacji). Polskie siatkarki awansowały do półfinału z drugiego miejsca i o finał zmierzyć miały się z drużyną Turcji, którą pokonaliśmy na Mistrzostwach Europy, gdy polskie „Złotka” zdobyły złoty medal.

 

Niestety polskie siatkarki nie powtórzyły osiągnięcia z wrześniowego finału Mistrzostw Europy i przegrały w półfinale kwalifikacji olimpijskich w Baku z Turczynkami 1:3. Początek meczu był bardzo wyrównany. W ekipie tureckiej znakomitą partię grała Nelsihan Demir. To oznaczało dla nas jedno – smutne pożegnanie z turniejem i szansą zagrania w Atenach. Często w sporcie nie wychodziło na dobre takie planowanie z kim bardziej opłaca się grać... "Wielka szkoda, że nie pojedziemy do Aten, ale na tym świat się nie kończy" - powiedział ówczesny prezes PZPS Andrzej Biesiada. - "Zadecydowała o tym porażka z Turcją w Baku. Turczynki zagrały najlepsze spotkanie od roku, a nasze reprezentantki najgorsze”.

 

 

DRUGIEJ SZANSY NIE BĘDZIE...

 

W niedługim czasie po przegranych kwalifikacjach do Igrzysk FIVB poinformowało, iż Polki nie otrzymają drugiej szansy walki o Ateny. „Reprezentacja Polski nie zagra w turnieju interkontynentalnym siatkarek, wśród ośmiu zespołów zakwalifikowanych do turnieju w Japonii wystąpią tylko dwie drużyny z Europy - Rosja i Włochy” – czytaliśmy w faxie przesłanym do polskich władz. „Owszem, faktycznie liczyłyśmy na cud i na to, że jednak zostaniemy zaproszone do Japonii" – powiedziała Katarzyna Skowrońska. - "Traktowałyśmy to jednak tylko jako wspaniałe zrządzenie losu, które mogłoby się zdarzyć”. Oficjalnie polskie siatkarki straciły szanse na grę na Igrzyskach olimpijskich. Jednak polski szkoleniowiec jeszcze w Baku, po przegranym półfinale, zapewniał, że to nie koniec bitwy o Ateny. Gdy więc Niemczyk pojechał do Szwajcarii od razu pojawiły się komentarze, że to próba nakłonienia władz światowych do spojrzenia łaskawszym okiem na Polki. Wszak siedziba FIVB mieści się w tamtejszej Lozannie. „To kompletnie błędny trop – zapewniał jednak Niemczyk. – Nalegam, by dziennikarze zostawili w spokoju sprawy olimpijskie. Wszystko toczy się swoim rytmem. Zobaczymy, jak się zakończy. Nie można naciskać władz światowych, bo to może przynieść odwrotne skutki. Nie widziałem się tu z nikim z FIVB. Szwajcarska federacja zaprosiła mnie, bym zapiął szczegóły związane z naszym występem w turnieju w Montreux”.

Niestety decyzja FIVB była nieodwołalna a gdy wykluczono z turnieju w Japonii Argentynę i na jej miejsce zaproszono ekipę... Nigerii, trener Niemczyk skomentował to krótko „Żadna decyzja FIVB mnie już nie dziwi”. Kandydatura mistrzyń Europy nie została wzięta pod uwagę, pomimo faktu, że "biało-czerwone" są na 10. miejscu w rankingu, podczas gdy Nigeryjki dopiero na 38.! „Chcieliśmy po prostu, aby wszystkie kontynenty miały równe prawa” - uzasadnił Ruben Acosta.

 

 

TURNIEJE, TURNIEJE....

 

Na miesiąc przed planowanym turniejem w Chinach jedna z najlepszych polskich zawodniczek - Dorota Świeniewicz doznała kontuzji w finałowym meczu jej zespołu Pallavolo Sirio Perugia z Marichalem Teneryfa „Po tym zdarzeniu pojechałam do szpitala, gdzie zrobiono mi rentgena - powiedziała Dorota Świeniewicz. - Okazało się, że mam pękniętą kość w kostce lewej nogi. Liczę, że w lipcu lub najpóźniej w sierpniu zacznę normalnie biegać i skakać”. Trener reprezentacji kobiet Andrzej Niemczyk zdarzenie na parkiecie na Tenerycie określił jednym słowem - tragedia. „Czym jest dla mnie ta zawodniczka nie muszę chyba nikomu tłumaczyć - powiedział Niemczyk. - Na trzy-cztery miesiące została wyłączona z gry. Żeby była chociaż gotowa na wrzesień, kiedy zagramy w Turcji kwalifikacje do Grand Prix 2005”. Z gry chwilowo zrezygnowała również największa gwiazda polskiej reprezentacji – Małgosia Glinka i polska reprezentacja potrzebowała nowych zawodniczek.

Trener Niemczyk żartował, że nowe nie tylko muszą dobrze grać w siatkówkę, ale też być urodziwe, by rozgrzewać męską widownię i przyciągać obiektywy kamer.

 

16 maja czternastoosobowa reprezentacja polskich siatkarek odleciała do Chin, gdzie od 19 do 29 maja w Harbinie, miała wziąć udział w silnie obsadzonym międzynarodowym turnieju. "Swój udział zapowiedziały poza Chinkami, zespoły Azerbejdżanu, Turcji i Kuby - powiedział kierownik wyszkolenia w Polskim Związku Piłki Siatkowej Andrzej Warych. - Bardzo cieszymy się, że udało nam się sfinalizować ten wyjazd. Będzie on cenny ze względów szkoleniowych. Siatkarki chińskie są obecnie najsilniejsze w świecie. Liczę, że uda się przeprowadzić kilka wspólnych treningów." W zespole polskim poza zawodniczkami doświadczonymi, które w ostatnim roku stanowiły o sile reprezentacji pojawiły się i młode, które dopiero mają wielką karierę przed sobą. "Agnieszka Śrutowska, Berenika Tomsia, Katarzyna Skorupa czy Karolina Ciaszkiewicz są bardzo uzdolnione” - powiedział trener kadry Andrzej Niemczyk. - Liczę, że w przyszłości przejmą na siebie ciężar gry w reprezentacji”. Na miejscu okazało się, że nie dojechały Azerki i Turczynki, co nie spodobało się Andrzejowi Niemczykowi „Mieliśmy tutaj rozegrać osiem spotkań, tymczasem będą cztery” - denerwował się.

 

19 maja Polki zagrały pieciosetowy sparing z Chinkami przegrywając 0:5. Następnego dnia zmierzyły się dwukrotnie z reprezentacją Kuby (jeden mecz sparingowy a drugi w ramach turnieju) ulegając dwa razy 1:3. Pierwszym zwycięstwem Polek było pokonanie Chinek 3:1 „Trochę już gram w tę siatkówkę, ale nigdy z Chinkami nie wygrałam. To zwycięstwo zapamiętam na długo - mówiła najlepsza na boisku 35-letnia Małgorzata Niemczyk-Wolska, której po meczu wręczono okazały puchar z napisami wyłącznie po chińsku. W ostatnim meczu Polki przegrały 0:3 z Kubą pokazując jednak dobrą siatkówkę, nasze ”Złotka” tak się rwały do gry, że Kasia Skowrońska wyskoczyła na parkiet zanim wywołała ją spikerka. Ostatecznie Polki zajęły w całym turnieju trzecie miejsce.

 

 

Dziewczyny dostały kilka wolnych dni, aby ponownie spotkać się na Okęciu, żeby polecieć do Montreux na silnie obsadzony XX turniej Volley Masters.

W meczu inaugurującym turniej Montreux Volleyball Masters nasza reprezentacja uległa reprezentacji Włoch 0:3 (21,22,21). Główną przyczyną porażki był niezbyt dokładny odbiór, brak gry środkiem i pasywny w większości przypadków serwis. W drużynie Niemczyka zadebiutowała Karolina Ciaszkiewicz zastępując Gosię Niemczyk-Wolską.

 

W swym drugim meczu na turnieju reprezentacja Polski uległa USA 1:3 (19,-26,-20,-20). W pierwszym secie nic nie zapowiadało porażki. Nasze panie rozpoczęły mecz rewelacyjnie. Od początku zdobyły przewagę punktową, która w środku seta dochodziła do 10 pkt. Naszym wszystko wychodziło, Amerykanki były w szoku. Jednak później brak gry kombinacyjnej ułatwił przeciwniczkom obronę i wyprowadzanie kontr.

W ostatnim meczu Polski zostały pokonane 2:3 przez Japonki.

 

Kolejnym etapem przygotowań do eliminacji Grand Prix był udział w turnieju Trofeo Valle d`Aosta we Włoszech. Niestety Polki nie będą zaliczać go do udanych. Nasza reprezentacja zajęła 4, ostatnie miejsce. Mimo, iż wszystkie drużyny przygotowujące się do występów w Grand Prix i na Olimpiadzie potraktowały turniej sparringowo , wypróbowując różne ustawienia i rezerwowe zawodniczki, Polki kolejno uległy Brazylii (1:3), Japonkom (1:3, 2:3) pokonując za to Włoszki (3:0).

 

Koniec części I.

 

Anna Więcek

www.reprezentacja.net